Biznesowe dzielnice przyciągają duży i mały biznes

Dzielnice biznesu, w których powstają ogromne, nowoczesne biurowce, to już nieodłączny element rozwijających się miast. Są też ogromną szansą na rozwój wielu mniejszych, lokalnych biznesów, od kiosku z gazetami, przez kwiaciarnie, po szkoły językowe.

Koncentracja wielu firm w jednym miejscu może sprzyjać ich rozwojowi, nie tylko ze względu na bliskość potencjalnych klientów korporacyjnych, ale także ze względu na klimat pracy, różnorodność i możliwość budowania nowych relacji przez samych pracowników.

Tysiące osób udających się do „jednego” miejsca pracy, jakim są nowopowstałe centra biurowe, to też ogromna ilość potencjalnych klientów wszelakich obiektów handlowo-usługowych. Szanse mają zarówno nowe biznesy, jak i już istniejące, których obroty mogą znacznie wzrosnąć dzięki takiej lokalizacji.

– Rzeczywiście, już teraz zauważamy wzmożony ruch klientów dzięki powstającym w okolicy inwestycjom, a otwarcie kolejnych biurowców to dla nas duża szansa na nowych klientów i dalszy wzrost – mówi Maja Miniewska z Clubu Fryzjerskiego Alternative, zlokalizowanego w Centrum Familia w Gdańsku.

W okolicach nowych, dużych biurowców, jak grzyby po deszczu wyrastają więc kioski z gazetami, kawiarnie, restauracje, kwiaciarnie, przedszkola, oddziały banków czy poczty, gabinety medyczne, szkoły językowe, a nawet centra rekreacji. Istotnym czynnikiem (obok samego potencjału klientów) stymulującym tworzenie się struktury handlowo-usługowej wokół dużych inwestycji biurowych, jest też specyfika dzisiejszego, szybkiego życia.

Ludzie nie mają zbyt wiele czasu, więc możliwość załatwienia swoich podstawowych spraw, skorzystania z porady lekarza, z siłowni czy odebrania dziecka z przedszkola w pobliżu miejsca pracy, jest dla nich istotnym ułatwieniem codzienności. Obojętni na te potrzeby nie są też sami deweloperzy, których kolejne inwestycje rzadko kiedy ograniczają się już tylko do nowoczesnej powierzchni biurowej.

Dzisiaj żaden odpowiedzialny deweloper budujący nowoczesny biurowiec nie może sobie pozwolić na bagatelizowanie potrzeb osób, które będą w nim pracować. Dlatego też w obiektach tych, obok funkcji biurowych, przewiduje się oferowanie szeregu dodatkowych usług na specjalnie przeznaczonych im powierzchniach.

Standardem stały się już restauracje pełniące funkcję firmowych kantyn w ciągu dnia, a deweloperzy coraz większą uwagę zwracają też na przedszkola czy usługi sportowo-rekreacyjne.

– W Alchemii, obok dużej restauracji powstanie punkt przedszkolny dla trzydzieściorga dzieci. W budynku znajdzie się również największe w obiektach tego typu ogólnodostępne centrum rekreacyjno-sportowe z basenami, salą sportową, strefą wspinaczkową, salą fitness i siłownią – mówi Monika Brzozowska z firmy Torus, będącej deweloperem Alchemii, gdańskiego kompleksu biurowców.

To inwestorzy i deweloperzy w dużej mierze wyznaczają kierunek i możliwości rozwoju biznesowych dzielnic. Rynek natomiast idzie za potrzebą i tworzonymi przez nich możliwościami.

Biznesowe dzielnice jeszcze do niedawna charakteryzowały głównie stolice państw lub wielkie, znane miasta. Dzisiaj powstają już także w mniejszych, regionalnych aglomeracjach, co widać także w Polsce.

Warszawa ma swój Mokotów i Domaniewską, w Krakowie biznes koncentruje się w okolicach Bonarki i Zabierzowa, a w Trójmieście taką rolę przyjmują Oliwa z Przymorzem. Powstawanie tego rodzaju obszarów, w których koncentruje się życie biznesowe, ma dla miast i ich mieszkańców bardzo duże znaczenie. Biznesowe dystrykty mogą być też elementem podnoszącym atrakcyjność inwestycyjną miasta.