Człowiek, który sprzedał Facebook’owi swój biznes za 19 miliardów dolarów.

American Dream obecnie dla jednych jest mitem, dla innych faktem, ale realnym do wykonania kilkadziesiąt lat temu. Historia jednego z założycieli WhatsApp pokazuje, że i w czasach kryzysu oraz niebywałej konkurencji można amerykański sen przekuć w rzeczywistość.

Jan Koum urodził się na Ukrainie, w niewielkiej wiosce pod Kijowem, w okresie kiedy w kraju panował ustrój komunistyczny. Jak się potem okaże, to właśnie niełatwy okres dzieciństwa ukształtuje jego podejście do biznesu. Jan dorastał w kraju funkcjonowania tajnej policji, niesutannej infiltracji obywateli, podsłuchów na każdej linii telefonicznej. To ukształtowało jego bardzo wyraźne dążenie do prywatności, co za tym idzie dobieraniu takich środków komunikacji, które to szanują. Konsekwesncją tego jest WhatsApp, ale o tym później.

W 1992 roku Jan przeprowadza się do USA. Na poczatku było im ciężko, jednak Jan dzięki swoim zdolnościom i ciężkiej pracy kończy uniwersytet w San Jose i stamtąd trafia do Doliny Krzemowej. Swoją przygodę z praca zawodową zaczyna w będącym wtedy u szczytu popularności Yahoo! Tam poznaje Briana Actona, jak się potem okazuje swojego przyjaciela i wspólnika. Ich długoletnia praca w Yahoo! wzmaga coraz większe roczarowanie ciągłym dążeniem firmy do zwiększania przychodów z reklam, także kosztem prywatności klientów. Koum i Acton odchodzą z Yahoo!.

Zanim jednak postanowią założyć swój własny biznes- Acton aplikuje do Facebooka, który odrzuca go w procesie rekrutacji.

Niepowodzenia w szukaniu nowego zatrudnienia przyspieszają pomysł założenia własnej firmy. Tak powstaje WhatsApp, aplikacja umożliwiająca ludziom szybką komunikację za pomocą wiadomości tekstowych. Największy sukces odnoszą w Europie, szczególnie w państwach z wysokimi opłatami za SMS i MMS. Co ich wyróżnia? Brak strategii biznesowej opartej na czerpaniu zysków z reklam. Ta jedna cecha powoduje wybicie się z tłumu i zyskanie zaufania klientów, którzy podobnie jak Koum są zmęczeni reklamami. Ta cecha ma wartość, jest nią pół miliarda użytkowników.

Na czym więc zarabiają? Na abonamentowym dostępie do usługi, który kosztuje 99 centów rocznie, przy czym pierwszy rok jest bezpłatny.

W tym roku Facebook przejął WhatsApp za 19 miliardów . Czy zatem przejęcie WhatsApp nie zmieni podejścia Kouma do tematu zarabiania na reklamach? Koum zapewnia, że firma zachowa autonomię i będzie prowadzić działaność niezależną od Facebooka. Jak sam podkreśla -przejęcie nie odbyłoby się, gdyby musiał zrezygnować z kluczowych dla niego wartości, które są fundamentem działania firmy i wizji produktu. Patrząc na dwa fakty: jego zasiadanie w zarządzie Facebooka po finalizacji transakcji, oraz podpisanie umowy w ośrodku pomocy społecznej, gdzie tuż po przyjeździe do USA pobierał bony żywnościowe- pozwalają w dużej mierze przypuszczać, że jego zapewnienia mogą mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Historia ta jest świetnym przkładem na to, że firma może działać i bardzo dobrze prosperować bez czerpania zysków z reklam.

Autor: Paulina Wojczyńska

Źródło: Bloomberg.com, cnet.com, tvn24bis.pl