Presja czy motywacja?

Działając pod presją, jesteś zestresowany i zachowujesz się nerwowo. Gdy jesteś zmotywowany, jesteś rozluźniony i pełen zapału. A jednak – obydwa te stany często są ze sobą mylone.

Gdy działasz pod presją…

Czujesz, jakbyś miał nóż na gardle. Musisz „to” zrobić (bez względu na to, czym aktualnie jest „to”)! Rosnące ciśnienie sprawia, że jest Ci gorąco, czujesz się mało komfortowo. Popędzasz sam siebie, a wobec wszystkich wokół stajesz się niecierpliwy i agresywny. Szybkość zaczyna się liczyć bardziej niż skuteczność, ilość staje się ważniejsza niż jakość, potrzeba wypoczynku schodzi na dalszy plan, a z powodu zmęczenia popełniasz coraz więcej błędów. Wszystko, poza dążeniem do sukcesu, przestaje się liczyć.

Gdy jesteś zmotywowany…

Jesteś skupiony na celu – chcesz go osiągnąć, ale nie wynika to z przymusu, lecz właśnie – z chęci. Robisz to dlatego, że spodziewasz się korzyści, ale już sama realizacja pomysłu sprawia Ci przyjemność. Czujesz ekscytację z powodu zajmowania się tym, co Cię interesuje. Szczere zainteresowanie połączone z dobrowolnym zaangażowaniem sprawia, że Twój zapał rośnie. Wiesz, że właśnie sprawdzasz swoje możliwości, ale jeśli przejdziesz ten test pomyślnie, smak sukcesu będzie słodki.

Gdy prowadzisz firmę…

Możesz podejść do sprawy niczym surowy ojciec, który wyznacza zadania, a potem surowo Cię z nich rozlicza – dużo wymaga, ale rzadko docenia. Postępując w ten sposób, każdy kolejny sukces będzie dla Ciebie zbyt mały, by się nim cieszyć, a kolejne cele będą miały znaczenie tylko do chwili ich osiągnięcia. Skoro już coś masz, automatycznie przestaje to mieć znaczenie i trzeba znaleźć coś ambitniejszego. Niby się rozwijasz, a jednak nie sprawia Ci to radości. Zostajesz przygnieciony poczuciem przymusu, coraz szybciej się męczysz i w końcu masz wrażenie wypalenia. Najchętniej uwolniłbyś się od ciężaru własnej firmy. Ale problem nie wynika z okoliczności zewnętrznych…

Równie dobrze możesz przyjąć postawę wspierającą. Ustalasz sobie cele, ale bez bata nad sobą. Niepowodzenia traktujesz jako lekcje, bo przecież tylko ten się rozwija, kto popełnia błędy. Pozwalasz sobie na docenianie nawet drobnych sukcesów, cieszysz się nimi i rozpiera Cię duma. Prowadzenie firmy nie jest karą – to szansa na niesamowite doświadczenia, okazja do nowych znajomości, ciekawych spotkań. Dzięki własnej firmie możesz testować pomysły, których w innych okolicznościach nie miałbyś okazji sprawdzić.

Gdy zakładasz firmę…

Możesz przyjąć jedną z tych dwóch postaw.

Jeśli już na starcie postawisz siebie pod presją, prawdopodobnie tak będzie funkcjonowała Twoja firma również w przyszłości. Jeśli nacisk pojawia się już na samym początku, trudno będzie się od niego uwolnić. Prawdopodobnie stworzysz „represyjną” organizację, w której będą pracowali zestresowani pracownicy, działający być może „jak w szwajcarskim zegarku”, ale bez zadowolenia, bez inicjatywy, bez twórczych pomysłów. Będzie to smutne miejsce, pełne ukrytej złości i narzekania.

Analogicznie – jeśli do tworzenia firmy podejdziesz z radością i otwartością, jeśli ważna będzie dla Ciebie praca pełna pasji i dobra atmosfera w pracy, zarówno Ty, jak i Twoi przyszli pracownicy będziecie kojarzyli firmę z miłym, przyjaznym miejscem. W takiej pracy śmiało można zgłaszać swoje pomysły. Czasem luźna atmosfera może wywoływać brak dyscypliny i bałagan, ale summa summarum zalet i tak będzie więcej niż wad. Poza tym organizacyjny porządek i dobra atmosfera wcale się nie wykluczają.

Zanim założysz firmę…

… zastanów się nad tym, z jakimi emocjami chciałbyś, aby się wiązała.

Skoro rozpoczynasz własną działalność, to pewnie dlatego, że chcesz stworzyć sobie lepsze miejsce do pracy i życia. Niech więc towarzyszy temu radość i ekscytacja. Aby było to możliwe, wybierz taki przedmiot działalności, który będzie zgodny z Twoimi zainteresowaniami.

A gdy będziesz zatrudniał pracowników, wybieraj takich kandydatów, których będziesz w stanie polubić. Zastanów się, co możesz zrobić, by stworzyć miejsce przyjazne – dla siebie, dla pracowników i dla klientów. W końcu wszyscy zasługujecie nie tylko na materialne korzyści, ale również na zadowolenie, satysfakcję, radość.

Stresujących chwil z pewnością nie unikniesz – nie ma jednak żadnych powodów, by mieć z nimi do czynienia częściej niż jest to absolutnie konieczne.

Marcin Pietraszek

Fot. Getty Images