Zgoda na przesłanie oferty – czy konieczna?

W styczniu 2013 roku weszły w życie nowe przepisy. Zmieniły one jedną zasadę dotyczącą rozsyłania informacji handlowych drogą elektroniczną.

Wcześniej w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną znajdował się zapis mówiący, że „Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej.”

Zapis ten uległ jednak „drobnej” modyfikacji. Dodano do niego słowa, które określają, że zasada ta obejmuje odbiorcę „będącego osobą fizyczną”.

WAŻNE! Oznacza to, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, firma wysyłająca ofertę do przedsiębiorcy, nie musi pytać go o zgodę – możliwe jest po prostu przesłanie oferty w pierwszym mailu.

Zmiana ta powoduje skutki zarówno negatywne, jak i pozytywne. Minus wydaje się bardziej oczywisty – oto przedsiębiorca może być zarzucany stertą ofert, których nie chce, a wśród nich mogą znajdować się ciężkie załączniki, które zapychają pocztę i zżerają pamięć komputera (a przecież nie każdy, kto prowadzi działalność, dysponuje najnowszym komputerem i szybkim internetem).

Plus jest natomiast taki, że maile powinny być przesyłane pojedynczo, a nie podwójnie. Przyznaję, że osobiście wolę otrzymać od razu ofertę niż najpierw dostać pytanie, czy chcę ofertę, a potem – jeśli wyrażę zgodę, kolejnego maila ze szczegółami. Myślę, że podobnie jak ja myśli wielu przedsiębiorców, dla których większym spamem są zapytania o możliwość przesłania oferty, niż same propozycje handlowo-biznesowe.

Niektórzy podnoszą wątpliwość, jak należy postępować w przypadku osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Wszak – są to jednocześnie zarówno przedsiębiorcy, jak i osoby fizyczne.

Jedna z interpretacji mówi, że jeśli wysyłamy ofertę na stronę w domenie firmowej np. biuro@najgorszedelikatesy.eu, wówczas możemy wysłać ją bez pytania o zgodę. Jeśli natomiast wysyłamy na konto konkretnej osoby, np. Jurek.Ogorek@najgorszedelikatesy.eu, o zgodę powinniśmy jednak zapytać. Nie jest to jednak tak oczywiste, tym bardziej, że osoba fizyczna może zamówić domenę o dowolnej nazwie, niekoniecznie powiązanej ani z danymi osobowymi, ani firmowymi. Nazwa adresu e-mail może, ale nie musi powiedzieć nam prawdy o adresacie.

Dlatego bardziej logiczny wydaje się pomysł, aby uzależnić zasadę dotyczącą pytania lub niepytania, od treści oferty. Jeśli kierujemy do klienta ofertę, która ma związek z jego biznesem (np. proponujemy mu wynajem sali konferencyjnej), wtedy o zgodę pytać nie musimy. Jeśli natomiast chcemy, by był naszym klientem-konsumentem (np. chcemy sprzedać mu pojedynczy telewizor), wtedy o zgodę powinniśmy jednak zapytać.

Marcin Pietraszek

Fot. Getty Images