Do czego jest Ci potrzebna konkurencja?

Henri Matisse i Pablo Picasso, Steve Jobs i Bill Gates – co sprawia, że tak łatwo ustawić ich parami? To konkurenci, tak zaciekli, że aż sobie bliscy. Konkurując ze sobą, nieustannie wzajemnie siebie obserwowali, a przez to uczyli się od siebie. Chwilami wrogość przemieniała się nawet w przyjaźń.

Możesz sądzić, że dla Twojego biznesu najlepiej będzie, jeśli okaże się niepowtarzalny, a więc pozbawiony konkurencji.

W pewnym sensie każda firma powinna być unikalna. Nawet, jeśli zakładasz trzydziesty sklep z elektroniką w mieście, powinieneś pomyśleć o tym, co uczyni go niepowtarzalnym na tle innych sklepów z podobnym asortymentem.

Ale to, że miałbyś jedyny sklep w mieście lub nawet w polskim internecie, związany z daną branżą, albo świadczyłbyś usługi, których nikt inny nie ma w swojej ofercie, miałoby nie tylko plusy.

Weź konkurencję za punkt odniesienia

Jeśli nie masz konkurencji, działasz w próżni, poruszasz się po omacku. Nie wiesz, czego naprawdę oczekują Twoi potencjalni klienci, ani nawet, czy w ogóle zainteresują się Twoim produktem lub usługą.

Nawet badania niewiele w tym względzie zmienią – badanym osobom trudno będzie wyrazić oczekiwania wobec czegoś, czego nie znają. Tobie zaś trudno będzie przygotować odpowiednią ofertę – prawdopodobnie będzie to wymagało wielu prób, błędów i modyfikacji, zanim produkt, cena oraz sposób ekspozycji produktu trafią w czułe punkty odbiorców.

Z konkurencją jest łatwiej. Jeśli masz wielu konkurentów, wybierz sobie dwóch lub trzech, którzy mają w ofercie podobne produkty lub działają na rzecz podobnej grupy docelowej. Skoro te firmy działają na rynku, utrzymują się na nim, a być może także odnoszą sukcesy, warto w początkowym okresie działalności wzorować się na nich, nie kopiując jednak całkowicie ich pomysłów na biznes.

Ucz się, by nie być gorszym

Konkurenci wypracowali już swoje standardy – być może wysokie, a być może niskie. W każdym przypadku określili już pewne rynkowe minimum w zakresie jakości oferty czy obsługi klienta.

Być może oni mieli kilka, a może kilkanaście lat na dotarcie do obecnego pułapu, ale Ty nie możesz pozwolić sobie na doganianie ich przez tak długi czasu. Już na początku musisz oferować nie gorsze standardy niż oni.

Konkurenci wymuszają na Tobie, byś nie był gorszy od nich, a jednocześnie wskazują wysokość, na której zawieszona została poprzeczka. Gdybyś nie miał konkurentów, nie musiałbyś podejmować starań, by przeskoczyć jakikolwiek minimalny poziom.

To dzięki konkurentom pojawia się motywacja, a jej skutkiem powinien być bardziej dynamiczny rozwój.

Podejmij wyzwanie, by być lepszym

Ostatecznie konkurujesz z kimś nie po to, by go dogonić, ale by go wyprzedzić. Konkurencja to wyścig. Trzeba być szybszym, tańszym, lepszym lub mieć szerszą ofertę – inaczej mówiąc, potrzebujesz czegoś, w czym będziesz niedościgniony.

Nie musisz być najlepszy od razu we wszystkim, powinno być jednak coś, co dla Twojego klienta będzie stanowiło istotną różnicę. Dzięki konkurentom łatwiej zidentyfikujesz te elementy, które wymagają poprawy.

Wyciągaj wnioski z cudzych błędów

Uważnie obserwując konkurentów, łatwo zauważysz, co robią nie tak. Problemy i niedoskonałości, które trudno zauważyć będąc wewnątrz firmy, znacznie łatwiej dostrzec z perspektywy zewnętrznego obserwatora. Dlatego, jeśli musisz uczyć się na błędach, zawsze, gdy tylko możesz, ucz się na cudzych. Konkurenci dadzą Ci do tego doskonałą okazję.

Steve Jobs nieustannie ustawiał się w opozycji do Billa Gatesa, ale jednocześnie uważnie obserwował każdy jego ruch. Gates przez lata był komentatorem każdego posunięcia Jobsa. Gdy założyciel Apple tuż przed śmiercią żegnał się ze światem, odwiedził go właśnie Gates. Obydwaj wówczas przyznali, że mimo zaciekłej walki są sprawy, za które wzajemnie siebie podziwiają.

Podobnych przykładów można znaleźć wiele –  nie tylko w biznesie, ale i np. w sztuce. W każdej bowiem dziedzinie życia, konkurencja stanowi zdrowy mechanizm, który wymusza rozwój. Także Ty możesz na tym skorzystać.

Marcin Pietraszek

Fot. Getty Images