Franczyza – coś dla dzieci, coś dla dorosłych

Własna restauracja, sklep z winami, a może zupełnie inny rodzaj biznesu, związany z edukacją dzieci? Przedstawiamy trzy nowe systemy franczyzowe, z których ostatni jest jeszcze w powijakach…

Biznes może wiązać się z nauką i zabawą. Z takiego założenia wychodzą twórcy systemu franczyzowego RoboCamp. W ich ocenie już po trzech miesiącach od rozpoczęcia współpracy, można liczyć zyski.

Roboty dla dzieci

Na czym polega ten biznes? Opiera się on na organizowaniu zajęć edukacyjnych dla dzieci. Nie są to jednak nudne wykłady, ale praktyczne zabawy z wykorzystaniem programów komputerowych i klocków lego. Uczestnicy zajęć, wykorzystując wiedzę nabytą w szkole oraz poszerzając ją o nowe wskazówki, uczą się budować i programować roboty. Dzięki temu poznają zasady fizyki i informatyki, a jednocześnie świetnie się bawią.

W związku z tym, że projekt ma charakter edukacyjny, biznesem tym mogą zająć się zarówno przedsiębiorcy, jak i nauczyciele. Co ważne, wymagany wkład własny jest bardzo niski – może wynosić nawet 6 tys. zł. Poza tym RoboComp nie pobiera opłaty bieżącej ani marketingowej. Doliczyć trzeba jedynie wpłatę wstępną w wysokości 1.200 zł.

Alkohole z importu

Ciągły kontakt z dziećmi to jednak wyzwanie, któremu nie każdy podoła. Dla wielu przedsiębiorców łatwiejszym i pewniejszym biznesem będzie otwarcie sklepu z dobrymi alkoholami. Zainteresowani rozważyć mogą przystąpienie do sieci Alkohole Winoteka.

Franczyzodawca wykonuje import własny, a do tego współpracuje z innymi producentami i dystrybutorami alkoholi. Umożliwia mu to negocjowanie atrakcyjnych cen, na czym korzystać mają zarówno franczyzobiorcy, jak i klienci końcowi.

Dla przedsiębiorców chcących otworzyć sklep pod szyldem Winoteki szczególnie atrakcyjna powinna być możliwość zakupu alkoholi z importu własnego franczyzodawcy z korzystnym kredytem kupieckim. Poza tym właściciel sieci obiecuje współpracującym sklepom wysokie marże.

Ile trzeba mieć pieniędzy, by przystąpić do Winoteki? Z informacji franczyzodawcy wynika, że absolutne minimum to 60 tys. zł. Trzeba także dysponować lokalem (własnym lub wynajętym) o powierzchni 50-70 m2.

Koszty wyposażenia lokalu szacowane są na 25 tys. zł, przy czym cena ta nie obejmuje remontu i adaptacji sklepu do wymaganego standardu. Kapitał obrotowy wynosić powinien ok. 30-40 tys. zł. Na szczęście nie przewidziano opłaty licencyjnej.

Opłata bieżąca ustalona została na poziomie 0,5 proc. od obrotu. Tyle samo wynosi opłata marketingowa.

Steki z grilla

Jeśli jednak bardziej niż sprzedażą win lub edukacją dzieci byłbyś zainteresowany własną restauracją, możesz przystąpić do amerykańskiej sieci Charley’s, która właśnie wchodzi do Polski. Niestety, tutaj trzeba już dysponować nieco większym kapitałem. Koszt inwestycji ustalono na 180 tys. zł. Trzeba też dysponować lokalem o powierzchni 50-80 m2.

Sieć Charley’s specjalizuje się w stekach z wołowiny, wieprzowiny i drobiu. W ofercie są też śniadania, sałatki, zupy i inne dania – wszystko przygotowywane jest na oczach klientów.

Pierwszy lokal tej sieci w Polsce ma zostać otwarty 1 marca w warszawskim centrum handlowym Blue City. Szczegóły oferty franczyzowej nie są jednak jeszcze znane.

Opr. MP

Fot. – kadr z filmu umieszczonego na stronie Robocamp.pl