Otwórz pub lub sklep z niszowymi piwami

Czy jest jakiś produkt, który cieszy się popularnością wśród klientów, ale jego podaż wciąż nie nadąża za popytem? Tak! Tym pożądanym towarem jest piwo. Piwo rzemieślnicze.

Choć moda na piwo z małych browarów rozwija się w najlepsze od kilku lat, a wybór wśród marek niszowych trunków jest coraz większy, za rosnącymi możliwościami podaży wciąż nie nadążają sprzedawcy. I dotyczy to w równym stopniu właścicieli pubów i restauracji, jak i sklepów.

O popularności trunków spoza masowej produkcji właśnie przekonała się… Grupa Żywiec. Ten piwowarski potentat 6 grudnia wypuścił limitowaną edycję piwa Bracki Rauchbock – uwarzonego przez domowego piwowara. Piwo trafiło do 500 punktów gastronomicznych i handlowych w całej Polsce. W ciągu dwóch tygodni od rozpoczęcia sprzedaży, ze 100 tys. butelek tego piwa pozostało zaledwie 30 tys.

W Warszawie, choć to największe miasto w Polsce, istnieje jedynie kilka pubów, które specjalizują się w oferowaniu rzadkich marek piw. Podobnie jest z liczbą specjalistycznych sklepów, które oferują polskie i zagraniczne specjały przygotowane przez mistrzów piwowarskich z małych, czasem nawet przydomowych manufaktur.

Jeszcze trudniej o takie lokale w mniejszych miastach, choć i tam zdarza się, że w ogólnospożywczych sklepach pojawiają się półki dedykowane mało znanym piwom niepasteryzowanym, pszenicznym i innym, które w porównaniu z produktami masowymi mają bardziej oryginalny smak.

I przeważnie punkty te nie narzekają na brak klientów. Zdarza się, że ci do sklepu z piwami przyjeżdżają z daleka, nie przerażają ich też ceny dwu-, trzykrotnie wyższe w porównaniu z kosztem zakupu „zwykłego” piwa.  Zdarza się również, szczególnie w weekendy, że w sklepach wyspecjalizowanych w sprzedaży niszowych piw pojawiają się kolejki. Aby więc nabyć złocisty, bursztynowy lub miedziany trunek, trzeba swoje odstać.

Oznacza to, że na rynku wciąż jeszcze jest miejsce na sklepy z oryginalnymi piwami, a ponieważ rosną także moce produkcyjne małych browarów w Polsce, nie powinno być problemów z zaopatrzeniem sklepów. Kolekcję piw polskich warto wzbogacić o trunki zagraniczne, szczególnie z Czech i Niemiec, bo o nie także pytają klienci. Dodatkowo w ofercie sklepów można umieścić kufle, szklanki, a nawet specjalne przekąski do piw.

Sklep z piwami nie musi być duży. Ważne jednak, aby mieścił się w dobrej lokalizacji. Dobra, oznacza w tym wypadku nie dużą galerię handlową, ale miejsce, które będzie po drodze okolicznym mieszkańcom. Może więc być to miejsce w osiedlowym pasażu np. między warzywniakiem a sklepem z pieczywem. Dobrze, jeśli będzie to okolica zamieszkiwana przez studentów, bo to wśród ludzi młodych moda na ciekawe piwa jest największa.

Idąc dalej, można pomyśleć o założeniu pubu. I znów, jeśli zostanie on otwarty w okolicy, w której wolny czas spędzają ludzie młodzi, sukces będzie niemal gwarantowany. W pubie tego typu musi być duży ruch, szczególnie jeśli serwowane będzie piwo z beczki. Piwa rzemieślnicze, szczególnie niepasteryzowane, nie tylko mają krótkie okresy przydatności do spożycia, ale jeszcze szybciej mogą tracić swój charakterystyczny smak i aromat.

Bez względu jednak na to, czy chciałbyś założyć sklep, czy lokal gastronomiczny, najpierw powinieneś bardzo dobrze poznać rynek. Aby prowadzić taki biznes, musisz naprawdę dobrze znać się na oferowanych trunkach. Wśród Twoich klientów będzie bowiem wielu znawców lokalnych browarów, którzy nie wybaczą Ci braku wiedzy w pasjonującym ich temacie. Jeśli więc piwa nie lubisz i nie chcesz zdobywać wiedzy na jego temat, ten biznes nie jest dla Ciebie.

W innym wypadku – warto spróbować. W końcu niewiele jest już w Polsce prawdziwych nisz, a ta wciąż nie może doczekać się zagospodarowania.

Marcin Pietraszek

Fot. Getty Images